sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 27 | Jade |

Po rozmowie z Tomlinsonem postanowiłam pójść do sklepu po papierosy. Od czasu kiedy zostaliśmy „przyjaciółmi” ciągle chce mi się palić. Licząc wczoraj i dziś to wypaliłam chyba z trzy paczki. Gdy wróciłam Drew już nie było, więc za pewne poszła z Horanem się uczyć. Mam nadzieję, że to przemęczenie, czy co to było już jej minęło. Zaczęłam się o nią coraz bardziej martwić, bo przecież cały czas była okazem zdrowia. Wyszłam na balkon, by znów zapalić. W takim tempie to ja przecież dostane jakiegoś raka płuc, czy coś. Problemy wszędzie! Ugh. Kopnęłam w barierkę przez co zadrżała. Wypuściłam powietrze z ust i oparłam się o ścianę. Rozmyślałam o wszystkim co mi przyszło na myśli kiedy do pokoju ktoś wlazł. Przysłuchałam się dokładnie nie była to Drew, bo ktoś stawał ciężkie kroki.. Nataniel albo Nick. Oni zawsze takie buciory noszą. Wyszłam z balkonu i zobaczyłam jak ten idiota Street szpera coś po naszych szafkach. Odchrząknęłam, a ten łaskawie się odwrócił. Wypuściłam dym z ust. 
- Czego to szukasz? Nie jesteś tu mile widzianym gościem. - warknęłam na co na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek. Wyglądał jak jakiś nierozgarnięty szympans. 
- Macie bandaż? - spytał ignorując całkowicie moją uwagę.
- Nie.. po co ci? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie przez co chłopak zaśmiał się. 
- Myślałem, że jesteś bardziej kumata skarbie. - skomentował na co zmarszczyłam brwi. 
- Tak? To w takim razie ja myślałam, że jesteś bardziej przystojny, ale z tego co widzę to myliłam się i too bardzo. - powiedziałam z udawanym smutkiem w głosie na co chłopak zacisnął ręce w pięści.
Nagle przypomniało mi się, że powinien dostać za to, że ten pojeb załatwił tak Drew przez niego, że nie chciało mu się ruszyć tego tyłka! Podeszłam do niego i z całej siły kopnęłam mu w krocze. Chłopak upadł na kolana trzymając się za jaja. Uśmiechnęłam się triumfalnie. 
- Co kurwa?! - wrzasnął. 
- Masz skarbie za to, że jakiś pieprzony kutas pobił Drew! - odkrzyknęłam mu. 
- Pobił ją? - spytał robiąc większe oczy.
- Czyli ty masz coś z tym wspólnego skoro wiesz kto ją pobił. - skomentowałam. - Gadaj albo nie wiem co ci zrobię ty gnoju!
- Sorry, Jade nie mogę. - powiedział wstając z ledwością.
- Masz mi powiedzieć. - warknęłam. 
- Nie. - odmówił i otworzył drzwi uciekając. 
Rzuciłam się za nim, ale nie zdążyłam go złapać. Wrzasnęłam, że ma wracać, ale on miał mnie gdzieś. Zamknęłam drzwi z impetem i weszłam do środka kopiąc w łóżko. Wkurzona na maksa zaczęłam ubierać na nogi swoje vansy, kurtkę oraz czapkę. Muszę znaleźć tego gnoja gdziekolwiek jest. Może znajdę go w tym zasranym klubie gdzie pracuje. Gdy byłam na dworze szybkim krokiem ruszyłam w odpowiednią stronę. W drodze usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Wyciągnęłam go z kieszeni Tomlinson. Odetchnęłam i odebrałam. 
- Czego? - warknęłam. 
- Co jest Jade? Coś się stało? - spytał od razu, a w tle usłyszałam jakieś śmiechy. Był z tymi blondynkami. 
- Nic. Baw się dobrze. - powiedziałam i się rozłączyłam. 
Głowa mnie zaczęła mnie boleć, aż od razu odechciało mi się wszystkiego. Usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłoniach. Świat lepszy byłby bez tych głupich facetów. Wszystko przez tego pierdolonego Nicka po cholerę on w ogóle nas zapoznawał z tym Natanielem i zabierał nas na tą imprezę. Skończyłam wtedy z łóżkiem z jakimś obrzydliwym Oscarem, który przez pewien czas nie chciał mi dać spokoju. Tomlinson też mnie wkurwiał, ale od wczoraj jakoś się z nim dogaduje i tak najchętniej rzuciłabym w cholerę i wyjechała gdzieś. Najlepiej do Afryki, by pomagać dzieciom. Chyba się do tego nadaję, bo jakimś dziwnym trafem Tommy mnie polubił nawet bardzo. Niespodziewanie poczułam jak ktoś mnie bierze na ręce już chciałam zacząć krzyczeć, ale zobaczyłam Tomlinsona. 
- Co ty kurwa robisz? - spytałam zirytowana. 
- Język Jade. - zmarszczył brwi, ale po chwili się uśmiechnął tym swoim uroczym uśmiechem. - Przyszedłem do ciebie. Wolę być z tobą niż z nimi. 
- Po cholerę? Jeszcze poskarżą się tatusiowi, a ty stracisz szansę na stypendium. - rzekłam na co jego oczy zabłysły. 
- Nialla nie było, więc ja też mogłem, a teraz wolę spędzić czas z swoją siostrą. - poprawił mnie na swoich rękach i ruszył w stronę szkoły. 
Nie miałam zamiaru się do niego odzywać przez drogę tylko cały czas patrzałam się na niebo. Zaczął coś nucić pod nosem na co spojrzałam się, a na mojej twarzy mimowolnie moje kąciki ust uniosły się ku górze. Ugh. Czy on musi być taki przystojny i uroczy? To jest chore. Zamknęłam oczy wsłuchując się  w jego głos, a po chwili zasnęłam. 

***

Zaczęłam się wybudzać czując chłód w pokoju. Owinęłam się szczelniej kołdrą, ale nic to nie dało. Wypuściłam powietrze z ust i wstałam. Przełknęłam ślinę, by oczyścić gardło i wstałam podchodząc do drzwi balkonowych. Naszła mnie ogromna ochota na papierosa, więc zaczęłam szukać po kieszeniach spodni, kurtki, bluz, ale nigdzie nie umiałam znaleźć. Cholera jasna przecież kupowałam wczoraj! Rozległ się dźwięk budzika, więc go wyłączyłam, a Dix zaczęła się budzić. 
- Masz papierosy? - spytałam gdy wstała. 
- Przecież u ciebie na stoliku są. - mruknęła. - Oślepłaś od uroku Tomlinsona?
Kopnęłam ją w tyłek i wepchnęłam ją do łazienki. Pokręciłam głową i ubrałam na nogi kapcie, a na ramiona swoją bluzę, zabrałam paczkę z stolika wychodząc na balkon. Otwarłam paczkę i dostałam szoku. Zamiast papierosów w paczce zobaczyłam równiutko ułożone stokrotki. Przetarłam oczy dłonią i spojrzałam jeszcze raz. Nadal to samo. Z tyłu za kwiatkami była włożona jakaś kartka. Wyciągnęłam ją. Bazgroły Tomlinsona niemal od razu poznałam. 

„Zamiast tego ohydztwa zostawiłem ci stokrotki. Włóż sobie za ucho, będzie wyglądać słodko. 
Do zobaczenia Tommo. xx”

Odetchnęłam cicho się śmiejąc. Widzę, że brat na całego. Popatrzałam się chwilę w pudełko, a potem wróciłam do pokoju. Dzisiaj wybrałam zwykłą, białą bluzkę, a na nią czarną bluzę z lwem na plecach. Na nogi założyłam rurki i vansy. Kompletnie dzisiaj nic mi się nie chciało. Czekając na Drew wyciągnęłam telefon i postanowiłam, że zadzwonię do tego idioty Nicka. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Jade? - spytał głupkowato.
- Nie, Nataniel! - zawołałam.
- Nie krzycz tak. Pogadamy w klasie. - rozłączył się.
Normalnie cud, że idzie. Czekając na Dix zaczęłam się zastanawiać jakąś mamy dzisiaj pierwszą lekcję. O nie! Chemia! Tylko mi nie mówcie, że dzisiaj jest środa i to dwudziestego trzeciego października!
Złapałam się za głowę całkowicie rujnując swoją fryzurę, którą układałam dzisiaj rano. Mam dzisiaj ustną odpowiedź z połówki półrocza! Przecież ja umiem może tylko ćwierć. Nawet nie! Potrzebne pilnie papierosy i to z dwanaście paczek. Wyleciałam z pokoju, jak najszybciej biegnąc w stronę wyjścia, przecież to nie mogło tak szybko minąć.. Boże.. Jak nie przejdę to rodzice Drew mnie zabiją. Jezu.. wyląduje pod mostem. Kto opłaci mi tą szkołę? Będę musiała mieszkać pod mostem, może Dix od czasu do czasu mnie odwiedzi.
Biegnąć potrąciłam po drodze jakiś idiotów, których pierwszy raz widziałam na oczy, ale znalazł się w nich również Zayn. Chłopak wleciał na ścianę, a ja za bardzo się tym nie przejęłam i pobiegłam dalej martwiąc się co ja mam ze sobą zrobić. Wleciałam do sklepu i z przyśpieszonym oddechem oparłam się o rękami o blat.
- Trzy paczki papierosów szybko. - wykrztusiłam pomiędzy oddechami.
- Przykro mi, ale nie mogę. - powiedział stanowczym głosem, a ja spojrzałam na niego z zdziwienia.
- O co chodzi? Kupowałam tu tyle razy.- spytałam patrząc na niego poirytowana.
- Tak wiem poznaję cię, ale podobno jesteś uzależniona, a ja nie chcę mieć problemów. - odpowiedział.
- Kto to powiedział? - wykrztusiłam mając nadzieję, że nie powie nazwiska, czy imienia tego popieprzonego dyrektora, czy któregoś z nauczycieli.
- Taki chłopak z potarganymi, kasztanowymi włosami, zazwyczaj chodzi w sportowych ciuchach i z tego co wiem to jest kapitanem w szkolnej drużynie. - odparł, a ja w tym momencie miałam ochotę udusić go gołymi rękami.
- Och, to jakiś wariat! Uważa, że wszystkie dziewczyny ze szkoły należą do niego. Mówię ci wariat. - powiedziałam przewracając oczami.
Chłopak się zaśmiał i wyciągnął zza lady jakąś kartkę. Zmarszczyłam brwi i zaczęłam ją czytać. Chyba właśnie śnię ten idiota napisał jakiś zakaz sprzedawania mi fajek. Czemu?! Jeszcze podpis dyrektora i pieczątka. Zabiję gnoja. Niee to mnie zabiją, że nie zdam chemii.
- Daj mi coś z miętą szybko! - zawołałam.
Znów się zaśmiał i wyciągnął rękę po miętowe cukierki, zapłaciłam i szybkim krokiem ruszyłam do szkoły. Wzięłam jednego do buzi, ale za cholerę mi to nie pomogło, więc pozostała mi tylko jedna osoba Nick. Proszę niech będzie w swoim pokoju. Wleciałam do szkoły, a w oczy rzucił mi się Styles. Uśmiechnęłam się sama do siebie i podeszłam do niego.
- Powiedź swojemu przyjacielowi, że ma się do mnie nie zbliżać na metr, bo skopię mu ten tłusty tyłek! - zawołałam dotykając go paznokciem w klatkę piersiową.
- Gdyby Louis cię usłyszał, że mówisz na jego tyłek tłusty to nie wiem, czy przeżyłabyś dzień. - powiedział, a ja zmarszczyłam brwi. - Dziewczyno! On swój tyłek uważa za bóstwo. Założę się, że gdyby mógł to by ubezpieczył go sobie.
Zamrugałam kilkakrotnie rzęsami. Stwierdzam jedno cała ta banda jest popaprana! Gdzie ja chodzę do szkoły. Machnęłam na niego ręką i poszłam. Już ja mu dam boski tyłek! Louis Wielka Dupa Tomlinson mnie jeszcze popamięta! Ugh. Zapukałam do pokoju Nicka. Zaczęły się wydobywać z niego jakieś jęki, więc walnęłam mocniej.
- Pali się? - wrzasnął.
- Tak, mi się chce palić! - krzyknęłam, a po chwili otworzył mi drzwi.
Wyglądał jak wielkie gówno. Oczy przekrwione, całe usta sine, blada twarz. Miał na sobie białą podkoszulkę, bokserki w kratkę, a na nodze jakiś koślawy bandaż trochę przesiąknięty krwią. Przełknęłam ślinę czując jak w moim gardle tworzy się wielka gula. Chłopak uśmiechnął się do mnie smutno. Szczerze?
Zrobiło mi się strasznie przykro widząc go. To nie był ten sam Tel, który był kiedy się poznaliśmy. Mimo tego, że przedtem zachowywał się jak jakiś idiota było mi go szkoda.
- Co ci się stało? - spytałam.
- Może wejdź, bo na korytarzu to tak trochę głupio. - powiedział pokazując ręką żebym weszła.
Dobra, najwyżej pójdę na drugą lekcje. Ugh. O ile w ogóle się pojawię.
- Ok.
Chłopak zamknął za mną drzwi, a ja rozejrzałam się po pokoju. Zobaczyłam na stole paczkę Marlboro. Rzuciłam się na nią od razu. Gdy zapaliłam poczułam ulgę i usiadłam na łóżku. Nick zaśmiał się widząc mnie. Podszedł do łóżka kulejąc. Wypuściłam powietrze z ust, a on w tym czasie sięgnął po skręta, który leżał na szafce. Pociągnął z niego bucha, a ja zobaczyłam jak na jego szyi widać bardziej żyły.
- Chcesz? - spytał wydmuchując dym.
- Nie, mam swojego przyjaciela. - powiedziałam marszcząc nos. - Co ci się stało?
- Ee nic. - mruknął przygryzając dolną wargę. - Co powiesz?
- Nick Summer Colins grozi mi nieprzejście do następnej klasy, ja poświęcam swój cenny czas, by dowiedzieć się co się stało, a ty mówisz nic?! - zawołałam odkładając papierosa na talerz.
- Mówiłem, że masz nie wymawiać mojego drugiego imienia. - syknął burmusząc się.
- Gadaj, Summer! - krzyknęłam na co chłopak odłożył swojego skręta i trzepnął mnie w tył głowy. - Summer!
- Jade. Jesteś wkurwiająca, ale cię kocham. - oznajmił otulając mnie swoim ramieniem, a po chwili pociągnął mnie za rękę żebym wstała. Podszedł ze mną do drzwi otworzył je, chciałam mu coś powiedzieć, ale ten klepnął mnie mocno w tyłek, a ja odskoczyłam aż do przodu. Odwróciłam się, by mu walnąć, jednak przymknął drzwi.
- Wróć jak zdasz na A. Kochanie. - cmoknął powietrze i zamknął się.
- Otwieraj Summer! - zawołałam waląc pięścią w dębowe drzwi, ten idiota zaczął się śmiać. - Zostawiłam swojego papierosa.
- Co zostawiłaś? - usłyszałam mruknięcie należące do Wielkiej Dupy.
Odwróciłam się do niego. Ubrany był w szarą bluzę, pod nią miał czarną bluzkę z żółtymi napisami, na nogach miał standardowo czarne rurki z podwiniętymi nogawkami, bordowo-czarne vansy, a na jednych była dziura z której było widać dużego palca, a na głowie miał bordowego fullcapa odwróconego tyłem na przód. Och i zarościk wrócił!
- Spadaj Wielka Dupo. - syknęłam waląc nogą w drzwi Nicka. - A ciebie Summer dorwę!
Nick zaśmiał się głośniej, a ja machnęłam ręką i powędrowałam w stronę swojego pokoju. Po chwili przystanęłam łapiąc się za głowę. Nie zdam! Mogę się pożegnać z mieszkaniem z Drew. Kopnęłam w dywan z wściekłości.
- Jade? - odezwał się Tomlinson. Och serio? Szedł za mną cały czas. Chwycił mnie za rękę, a ja szybko ją wyrwałam.
- Nie dotykaj mnie. Tłusty Tyłku. - warknęłam.
- O co ci znów chodzi? - spytał marszcząc brwi. - Wcale nie mam tłustej dupy! Ona jest cudowna.
- Umm.. nie udawaj głupka wiesz? To ja sama sobie napisałam zakaz sprzedawania mi papierosów. Co do twojej dupy to jest cholernie tłusta! - krzyknęłam waląc go w głowę, a czapka poleciała mu na podłogę.
- Więc o to ci chodzi. Wyjdzie ci to na zdrowie. Słuchaj się brata smarkulo. - powiedział podnosząc swoją czapkę i znów chwycił mnie za rękę. - Teraz chodź dowiedziałem się, że masz dzisiaj zdawać półrocze pierwszej klasy.
- Smarkulo?! Urodziłam się prędzej od ciebie. - powiedziałam triumfalnie, ale po chwili do mojej głowy doszło resztę tego co on powiedział. - O nie.. nigdzie nie idę nic nie umiem!
- Umiesz, a co do mojego tyłka to po prostu zazdrościsz. - oznajmił łącząc nasze dłonie w koszyczek.
- Nie.. ona jest gruba. Wiem, że moja jest okropna. - skomentowałam.
- Wcale nie masz bardzo seksowną. Szczególnie w czarnych, obcisłych rurkach. - szepnął gryząc mnie w ucho.
- Umm.. brat takich rzeczy nie mówi siostrze! - odparłam z podniesionym głosem. Nie czerwień się, bo na pewno to wykorzysta.
- Będę pierwszy. - odparł się uśmiechając się szeroko. - Skąd wiesz, że urodziłem się później?
- Wasze życiorysy wiszą w gabinecie Harveya. Ubóstwia was tak, jak ty swój gruby tyłek. - rzekłam marszcząc nos, który zaczął mnie swędzieć.
- Aha. Teraz właź. - wepchnął mnie do klasy gdzie zobaczyłam siedzącego na środku pana od chemii. Umrę.
Spojrzał na mnie z pod swoich okularów, a ja poczułam jak mój żołądek kurczy się, a moje ręce się pocą. Nienawidzę tego. Facet wskazał krzesło, które stało obok niego, a ja posłusznie usiadłam bawiąc się swoimi palcami. Zaczął na początku swoją gadkę, że w ogóle nie powinnam dopuszczać do takiej sytuacji, ale ja go nie słuchałam tylko powtarzałam sobie w głowie wszystkie wzory i to co wiem od Tomlinsona. Zagryzłam wargę słysząc pierwsze pytanie. Kwas oleinowy? Wiedziałam to. Kurwa, jaki wzór!

***

Podziękowałam nauczycielowi, a on od razu zaczął gadać, że czeka mnie jeszcze dużo pracy. Co mnie to obchodzi ważne, że udało mi się zdać. Wyszłam z klasy gryząc rękaw od swojej bluzy. W oczy rzucił mi się Louis, który stał oparty o ścianę i nerwowo obgryzał paznokcie. Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w policzek dziękując. Chłopak wyszczerzył się, jak idiota, a ja powiedziałam, że nic nie zrobiłam. Pożegnałam się z nim i pobiegłam do pokoju, by powiedzieć wszystko Drew. Wiem, wiem dawno już się zaczęły lekcje, ale ja miałam małą nadzieję, że ją tam znajdę. Weszłam do środka i zobaczyłam ją, jak spała na swoim łóżku. Za pewne była tak śpiąca, że po wizycie w łazience położyła się od razu spać. Czułam się jak gówniara do której zagadał jej obiekt westchnień. Obudziłam dziewczynę, która na początku zaczęła mnie opieprzać i to porządnie, ale kiedy powiedziałam jej, że zdałam uściskała mnie ciesząc się razem ze mną. 
- Pomyślałam, żeby zaprosić ciebie i głupków za ściany na deser co ty na to? Może Nick też, by poszedł. - spytałam, a Dix dziwnie posmutniała. 
- Jak chcesz to idź z nimi. - mruknęła. - Źle się czuję. 
- Nie, zostanę z tobą. 
- Co jak przyjdzie Smith i spyta się czemu nie jesteśmy na lekcjach? - spytała odgarniając włosy z czoła. 
- Wezmę to na siebie, a teraz muszę napić się czegoś mocniejszego. - powiedziałam podchodząc do szafki z której wyciągnęłam whisky. Odkręciłam i napiłam się z gwinta. 
- Ej mi też daj! - zawołała. 
Zapoczwarzyłyśmy właśnie trzecią butelkę kiedy ktoś zaczął pukać do drzwi. Wstałam z ledwością i jakoś w miarę doszłam do drzwi. Otworzyłam je i na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech niż do tej pory miałam, a mianowicie w drzwiach stał pan Tomlinson. Trzymał w rękach misia i uśmiechał się szeroko. Tym razem ubrany był w biało-czarny sweter z różnymi wzorkami, na nogach miał czarne dresowe spodnie z białymi, cienkimi paskami po bokach, vansy koloru czarnego i niebieską czapkę na głowie. Cudo. Wydęłam usta w dzióbek i cmoknęłam przez co chłopak spojrzał się na mnie dziwnie. 
- Dasz sobie radę Drew? Ja muszę wyjść. - wybełkotałam nie spuszczając wzroku z chłopaka. 
- Idź, a ja w tym czasie poszukam jakiegoś filmu. - odparła, a po chwili dopadła ją czkawka. 
Zamknęłam za sobą drzwi biorąc uprzednio kurtkę i chwyciłam go za rękę ciągnąc przez korytarz do wyjścia. Gdy byliśmy na dworze okazało się, że jest już dość ciemno. Splotłam nasze ręce i zaczęłam go prowadzić do parku. Chłopak przystanął i spojrzał się na mnie marszcząc brwi.
- Jesteś pijana. - mruknął.
- I co? Chodź na spacer! - zawołałam ciągnąc go za rękę, ale on nadal stał jak słup soli. Przewróciłam oczami.
- Powinnaś iść spać. - upierał się.
- Pójdę, ale teraz muszę ci coś pokazać. - pociągnęłam go znów, a tym razem ruszył.
Wyrównałam z nim kroku i zaczęłam się na niego patrzeć. Był idealny, za idealny. Jak można być tak przystojnym? Oczy piękne jak lazurowe morze, a ten dodatek szarości, Boże musiałeś. Idealny uśmiech, włosy kasztanowe i potargane we wszystkie strony, zarost dodawał mu jeszcze więcej męskości. Zbudowany, jak młody bóg, zabawny, uroczy i te malinowe usta, które całują świetnie. No dobra i ten tyłek. Seksi Dupa pan Tomlinson.
- Jade? Co się tak patrzysz? - spytał wyrywając mnie od wpatrywania się na niego.
- Bo cię lubię i to bardzo. - odpowiedziałam ściskając mocniej nasze dłonie. - Nie zimno ci?
- Niee... - przeciągnął patrząc się na mnie. - A tobie?
- Och, wręcz gorąco. - powiedziałam. - Od twojego widoku.
- Słucham?
- Nic. Boo Bear. - wymruczałam przejeżdżając językiem po swoich zębach. - Kto cię tak nazwał?
- Moja mama. Zawsze tak na mnie mówi. Uważa, że jestem jej słodkim misiem. Gdy chłopaki byli ze mną w domu w Doncaster to moja mama oczywiście zaczęła tak na mnie mówić, a im się to spodobało. - powiedział. - To żenujące.
- Wcale nie! Jesteś takim słodkim misiaczkiem.
- Słucham takie rzeczy z twoich ust? - spytał śmiejąc się.
- Cicho. - mruknęłam widząc na wprost nas ławkę.
- Masz fajną czapkę wiesz? - powiedziałam poważnie, a on się zaśmiał.
Zaczęłam go ciągnąć do niej. Na szczęście nie opierał się i tym razem. Popchnęłam go na ławkę przez co usiadł na niej z zaskoczonym wyrazem na twarzy. Uśmiechnęłam się łobuzersko i usiadłam na nim okrakiem. Chciał już coś powiedzieć, ale schyliłam głowę, by dosięgnąć do jego ust. Na początku, był trochę zmieszany, ale po chwili objął mnie w pasie mocniej do siebie przyciskając. Uśmiechnął się przez pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam powietrza. Spojrzałam w jego oczy błyszczały ze szczęścia. Pocałowałam go w nos i wtuliłam się w niego. Odetchnęłam, a moje oczy zaczęły się same zamykać.
- To jest to coś co miałaś mi pokazać? - spytał śmiejąc się oraz otulił mnie swoimi rękami.
- Cicho bądź. Wszystko niszczysz. - mruknęłam. - Ponuć coś.

***

Głowa bolała mnie nie miłosiernie gdy się obudziłam. Zerknęłam na zegarek okazało się, że jest wpół do szóstej. Skuliła się starając sobie przypomnieć co wczoraj robiłam. No tak piłam po tym, jak udało mi się jakoś zdać choć trochę tej chemii. Wstałam i wyprężyłam się czując, że chce mi się w końcu żyć. Wzięłam tabletki z szafki i połknęłam dwie za pomocą wody. Wyszłam na balkon. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam, że na stadionie ktoś kopie piłki o ścianę. Przyjrzałam się dokładnie i gdy zobaczyłam specyficzne odgarnięcie grzywki z czoła wiedziałam, że to Louis. Weszłam z powrotem do środka i  założyłam na ramiona bluzę, gdy na stoliku zobaczyłam jakąś kartkę. Wzięłam ją do rąk i zaczęłam czytać. 

„Wczoraj na naszym spacerze zasnęłaś (znów), więc zaniosłem cię do pokoju. :) L. xx.”

Byłam z nim na spacerze? Boże.. mam nadzieję, że nic głupiego nie zrobiłam. Czy ja za każdym razem muszę zasypiać? Zagryzłam dolną wargę i  spojrzałam na Drew, uśmiechnęłam się widząc, jak słodko spała. Przykryłam ją kołdrą i wzięłam się za sprzątanie. Wrzuciłam wszystko do worka i ubrałam się, by go wynieść. Będąc przy wejściu spotkałam Tomlinsona przywitał się i chciał odejść, ale ja go zatrzymałam. Kazałam mu zostać, a ja w tym czasie szybko wywaliłam i wróciłam. Siedział na murku. 
- Umm.. jak ci minęła noc? - spytałam siadając koło niego. 
- Dobrze, a twoja? - odpowiedział pociągając nosem. 
- Hmm. Chyba też. - oznajmiłam przygryzając dolną wargę. - Byliśmy wczoraj na spacerze? 
- Noo.
- Dobra. Zrobiłam coś głupiego? - jęknęłam patrząc na niego. 
- Nic czego byś żałowała. Miłego dnia Jade. - odparł odchodząc, zmarszczyłam brwi i ruszyłam za nim.
- Chciałam podziękować za tą chemię i w ogóle. - powiedziałam uśmiechając się do niego. 
Chłopak odwzajemnił uśmiech i złapał mnie za rękę. Zaczął opowiadać mi o swoich siostrach, a ja słuchałam go z zaciekawieniem. Całkowicie zapominając o bólu głowy. Gdy byliśmy pod drzwiami mojego pokoju skończył gadać. Zdjął ze swojej głowy niebieską czapkę i założył mi na głowę. 
- Wczoraj ci się podobała. Zadzwonię do ciebie i umówimy się na kolejne lekcje. Dużo pracy jeszcze przed nami.
Odszedł wchodząc do pokoju. Wypuściłam powietrze z ust i weszłam do środka gdzie zobaczyłam jak Drew powoli wygrzebuje się z łóżka.

#
Hejoo. :D
Dodaje 27 rozdział wow! Jak to leci. :) Mam nadzieję, że jest wystarczająco dobry, by Was zadowolić. Może krótki, ale postaram się to przy następnym wynagrodzić. Coś ostatnio cieżko u mnie z weną. ;/
Dziękujemy za komentarze pod poprzednim postem. W ogóle serdeczne podziękowania, że to tyle osób czyta. Nie spodziewałyśmy się. :)
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Pozdrawiam i mocno ściskam.
PS. Jeszcze ogromne podziękowania dla paulla i Kinga Malikson za regularne komentowanie. Jesteście wspaniałe. ♥ 

30 komentarzy:

  1. rozdział cud miód i malyna, nie szkodzi nawet, że krótki, bo zajebisty jest. Same jesteście wspaniałe ;p kuźwa cały czas nie daje mi spokoju tej pojeb Tel, nosz kurwa szkoda mi go ;/ nawet nwm czemu... ciekawe co by było gdyby Lilo zaczęła z nim troche kręcić- Tommo byłby zazdrosny ;p wgl rozdział świetny czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskieee! Boże pijana Jade jest słoodka xd Louis na pewno miał radoche :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnyy :* czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwwwwwwwwww ♥
    Ale zajebisteeee :D kocham to :D
    Ale by było zajebiście jeszcze bardziej jakby ona to pamiętałaaa xD
    Nwm no po prostu zajebistyyyy rozdział ;)
    xoxo ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Supeeer ! Nick Summer Colins xd nwm czemu, ale jak czytałam to mi go szkoda było ;c rozdział świetny, czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Umieram Cudnee!Błagam nex! <3 /Mii

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział wspaniały, już nue mogę się doczekać następnego!
    Pozdro @Mikusia__♡

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział :33 czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  9. To co piszesz przyprawia o gęsią skórkę. Chciałabym mieć taki talent.
    Zastanawia mnie jeden fakt. Czy tylko ja nie umiem znaleźć czegoś w czym jestem dobra ?
    Trudno będę dalej próbować a ty skup się na tym niesamowitym opowiadaniu <3
    http://aedirn-magic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. swietne *_* zapraszam ana 3 rozdział ff nowe-opowiadanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. wegrhtjythrgttkuyjytukykumhnfgbyj cudowne *-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle wspaniały rozdział! I w porównaniu do innych blogow które czytam to,tu rozdziały pojawiają sie strasznie szybko. Nie powiedziała bym że jest on jaki krótki. Jak dla mnie jest cudowny :P Czekam na next ;)
    Ps. Szkoda mi Tela, nwm czemu :'( pozdro KAT

    OdpowiedzUsuń
  13. super rozdział z resztą jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Boski. Widzę, że rodzeństwo Tomlinson się rozkręca i to bardzo.. Podoba mi sie to. Rozwalił mnie w tym rozdziale Nick z tym imieniem Summer i z tym walnięciem w tyłek. Mrr.. xd Pocałunek Jade i Lou. *-* szkoda ze nie pamiętała, ale Wielki Tyłek na pewno się ucieszył. ;3 Nie ma za co dziękować z tymi komentarzami, bo to obowiązek. ;3 ;*
    Pozdrawiam i ściskam mocno.
    Kinia, xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Super rozdział z reszta jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz powinnam spac a nie komentowac rozdzial. Dopiero dzis, a raczej wczoraj w nocy znalazlam tegi bloga. Mialam zamiar przeczytac 1 rozdzial i isc spac ale tak mnie wciagnelo to opowiadanie i nim sie obejrzalam a tu 27 rozdzialow przeczytane i to w godzine.
    Niech w koncu Lou pocaluje Jade nooo. Ubostwiam tą parę <333
    Cos czuje ze beda duze klopoty z tymi 3 blondyneczkami.
    Czekam na rozdzial <33. / Lottie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest zarąbisty czekam na nexta. :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń